Trwa pieczenie treści ... strona za chwilkę będzie gotowa!
Podsumowanie Tłustego Czwartku
Opublikowane przez Tomasz Kwoka, 

Podsumowanie Tłustego Czwartku

Cześć❗️

Od tłustego czwartku minęło już kilka dobrych dni, nie ukrywam jeszcze nie odespaliśmy 24h maratonu 🙈
Chcemy Wam ogromnie podziękować za ten dzień 💗 Przygotowaliśmy dla Was 6️⃣1️⃣5️⃣ pączków 🤯 Dla nas dwoje to bardzo dużo! Z nocną pomocą przyjechała do nas moja mama i mogliśmy przyśpieszyć proces tworzenia Waszych zamówień. Dzięki temu wróciliśmy przed 6 do domu i przespaliśmy się 2h 🙈 

Jestem niewiarygodnie szczęśliwa, że tak licznie nas odwiedziliście ❤️ i zarazem jest mi przykro z trzech powodów:
1️⃣ Musieliśmy odmówić wielu osobom spróbowania naszych pączków 😢 i odchodziliscie bez niczego 😥
2️⃣Nie wszyscy odebrali swoje zamówienia przez co została odebrana szansa innym 😢 nasze pączki bardzo się zasmuciły 🍩
3️⃣Zostałam nazwana oszustką 🫣 ponieważ domniemanie przygotowałam pączki kilka dni wcześniej i schowałam je do mroźni ❄️, której de facto nie mam 🙈 bo: 
- jest to rząd kilkudziesięciu tysięcy, jak nie więcej i nie stać mnie na nią (opłaty za prąd regularnie dobijają naszą małą firme)
- najprościej pisząc jest to osobny budynek/pomieszczenie do którego wchodzi się jak do szczelnie zamkniętej ogromnej lodówki 
- moja kuchnia, która ma zalewie 17m² nie byłaby w stanie pomieścić jej (może kiedyś postawie ją na parkingu przed lokalem aczkolwiek tak ogromne pieniądze jeżeli kiedykolwiek będę posiadać zainwestuje w coś innego)
- moja zamrażalka ma wymiary 180x80 nie byłaby w stanie pomieścić ponad 5️⃣0️⃣0️⃣ pączków 🫣 (115 sztuk przygotowywałam po godzince 12)

Prawda jest taka, że przed wyjściem z pracowni czyli koło 6 włożyliśmy nasze 🍩 do dość dużej lodówki, ponieważ u góry znajdował się krem i nie chcieliśmy, aby się zepsuł oraz zależało nam na tym, aby pączki nie były suche. Zaraz po przyjściu, czyli około godziny 8:30 wyciągliśmy je, aby złapały temperatury. Były chłodne, ale NIE MROŻONE ❄️ Pączki potrzebowały chwili czasu i były IDEALNE pod względem ciasta, ilości nadzienia oraz wielkości. 
Jeden incydent co prawda zdołował mnie na tyle, że sama uwierzyłam w to co zostało mi wykrzyczane, mimo że spędziłam mnóstwo czasu z mężem, aby we dwoje przygotować je dla Was 🍩 zmęczenie dało się we znaki, a musieliśmy przetrwać. Następnego dnia przemyślałam sytuację i stała się dla mnie kuriozalna. Zawsze liczę się z Waszym zdaniem, ale nie pozwolę, aby ktoś mnie obrażał oraz przelewał swoją frustrację. Konstruktywna krytyka jest zawsze mile widziana, ale ta sytuacja nią nie była. 

Robiliśmy to wszystko sami, bez ŻADNYCH maszyn, nadziewarek, innych sprzętów, które posiadają wszystkie pączkarnie. Smażyliśmy po kilka sztuk w jednym czasie 🤯 Wszystko ręcznie. 
Jesteśmy manufakturą i nie jesteśmy w stanie przygotować masowej ilości.

Dlatego JESZCZE RAZ Wam ogromnie dziękujemy! Jesteście niesamowici, padło mnóstwo wspaniałych słów od Was 💗 dziękuję 💗 Jesteście moja siłą 💪🏻

W galerii również jest porównanie naszego pączka, które zostało nadziane malinką z różą 🌹(to ten po lewej) oraz pączek kupiony w sklepie z nadzieniem "jak kot napłakał" różanym 🙈